Cloud computing – historia w trzech aktach

Blog / Technologie / Cloud computing – historia w trzech aktach

cloud computing

„Co to takiego cloud computing” – na to pytanie możemy często znaleźć „techniczną” odpowiedź, która nie zawsze przybliża nam to zagadnienie. Ponieważ komputery towarzyszą człowiekowi od lat, w tej historii cofniemy się o kilka pokoleń wstecz.

„Zapotrzebowanie na komputery na świecie szacuję na około pięć sztuk”.

To opinia którą w latach 40-stych ubiegłego wieku wygłosił Thomas Watson, ówczesny szef koncernu IBM. Niedługo później rzeczywistość zweryfikowała jego opinię. Lata ’50-’60 to czas pokolenia baby boomers i komputerów main frame. Duże, ciężkie i niebotycznie drogie urządzenia wymagały profesjonalnej kadry, zarówno do utrzymania jak i obsługi ówczesnych komputerów.  Z komputerem można było komunikować się za pomocą terminala który potrafił wyświetlić wynik zleconych obliczeń. Każdy ówczesny producent stosował w praktyce własne standardy konstrukcji i sposobu łączenia terminali z jednostką centralną.

„Nie ma żadnego powodu, aby ktokolwiek chciał mieć komputer w domu”.

Jest rok 1977 i Ken Olson, prezes i założyciel firmy DEC (Digital Equipment Corporation), jednego z ówczesnych potentatów na rynku informatycznym, jest przekonany o niszowym, ściśle wyspecjalizowanym zastosowaniu komputerów. Poza dużymi przedsiębiorstwami i specyficznymi potrzebami, jak np. w przemyśle militarnym na komputery praktycznie nie ma miejsca. Jednak w tamtych czasach pojawia się kilka czynników które miały wpływ na dalszy bieg wydarzeń. Gordon Moore zauważył, że liczba tranzystorów w komputerach, a tym samym ich moc obliczeniowa podwaja się w regularnych, krótkich, bo zaledwie 1-2 letnich cyklach. Spośród wielu sposobów na łączenie komputerów zaczyna być popularyzowany jeden standard – Ethernet.

Ceny podzespołów komputerowych były coraz bardziej przystępne i niebawem ustalony został wspólny, dostępny dla wszystkich zainteresowanych producentów standard budowy komputerów IBM PC (Personal Computer). Rozpoczynają się lata ’80 i na biurkach pokolenia X – najpierw w firmach, a potem w domach – masowo zaczynają pojawiać się charakterystyczne beżowe i szare skrzynki. A John Gage wypowiada zdanie które w następnych latach nabierze nowego znaczenia – „Dopiero sieć to komputer”.

„We’re all in”.

W XXI wiek świat wchodzi z miliardem działających komputerów. Moc obliczeniowa powszechnie dostępnych, przenośnych, kieszonkowych telefonów wielokrotnie przewyższa zdolności obliczeniowe superkomputerów sprzed kilkudziesięciu lat. Pokolenie Y które wchodzi na rynek pracy oswoiło technologię. Dla nich komputer jest urządzeniem powszechnym, oczywistym i intuicyjnym w obsłudze na tyle, że staje się częścią ich codziennego życia – w miejsce takich pojęć jak serwer czy pecet pojawia się termin BYOD A sieci komputerowe, dawniej lokalne, zaczęły komunikować się tym samym językiem i zostały połączone w jedną, globalną sieć, InterNet.

Na schemacie który opisuje sieć komputerową, Internet przedstawiany jest symbolem chmurki. Ponieważ nie wiemy jaką dokładnie drogą, za pośrednictwem jakich sieci i jakich urządzeń będą przekazane dane od nadawcy do odbiorcy informacji to jest to symbol jak najbardziej właściwy. Serwery które dawniej były dostępne tylko w pomieszczeniu w którym fizycznie się znajdowały, dziś wpięte do Internetu, są dostępne z praktycznie z dowolnej lokalizacji, w której mamy dostęp do Internetu – do chmury.

Dziś po tym, jak Microsoft użył w kampanii reklamowej sformułowania „We’re all in”, nie pozostaje nic innego jak przyjrzeć się bliżej jakie możliwości i wyzwania niesie ze sobą cloud computing. W następnych wpisach o tym, czy cloud to tylko przejściowa moda czy też rodzina rozwiązań przynoszących konkretną wartość.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *